Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aade Long. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aade Long. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 lipca 2016

042. Popiół i żar



Tak właściwie miał tu być wpis o czymś innym, ale jeszcze tego "czegoś innego" nie skończyłam, bo pojawiło się zapotrzebowanie na nią. Na chustę Dreambird. W kolorach dowolnych, wybranych przez mnie. Ważny był kształt.

A kształt jest zachwycający. Na bazie jedynie oczek prawych i z wykorzystaniem rzędów skróconych powstaje coś, co zaiste ma prawo nosić nazwę "Ptaka marzeń". W moim wydaniu - nawet Żar-ptaka :)

wtorek, 21 czerwca 2016

041. Mimozami jesień się zaczyna...




...a nie, nie ta bajka.
Za wcześnie myśleć o jesieni, szczególnie w przeddzień lata ;) ale kiedy zobaczyłam Jesienny Bukiet Olgi Bochkarevej, nie mogłam się oprzeć - tym bardziej, że miałam idealną włóczkę do tego wzoru. Czyli moją ukochaną estońską Aade Long, cienką, w kolorach brązów, żółci i czerwieni. Do tego ze cztery rodzaje pasujących koralików i ze dwadzieścia niepasujących :) No aż się prosi, żeby udziergać. Efekt? Efekt można podziwiać poniżej, a zaprezentuje go moja nowa pomocnica, Greta:

poniedziałek, 8 lutego 2016

032. Asymetria niedoskonała



Po skończeniu Jaskółeczki została mi jeszcze dobra połowa motka estońskiego Nieba. A że mama moja jedyna wyraziła chęć posiadania szyjogrzeja w tychże barwach (bo jej będzie pasował do zimowego płaszczyka), to pogrzebałam w stosie wydrukowanych wzorów, kierując się jedynie kryterium "czy mi włóczki wystarczy" i olewając dokumentnie wszelkie inne parametry, i znalazłam. Na Ravelry nosi toto nazwę "Od świtu do zmierzchu", ale ja już tę nazwę wykorzystałam, stąd u mnie figuruje po prostu jako Asymetryczne Niebo. Wzór o tyle ciekawy, że robi się nie od góry ani nie od dołu, tylko od jednego wąskiego końca (po prawej) do drugiego, stopniowo poszerzając, a następnie zwężając sekcję ściegu dżersejowego.

niedziela, 13 grudnia 2015

026. Od zmierzchu do świtu



...czyli Marjamets shawl w kolorach jutrzenki :)

No... początkowo to to były kolory wieczoru, granat tam, fiolet. I nawet mimo świadomości, że dołożę na koniec róż, nazwa Zmierzchu trzymała się mocno. Ale jak już doczepiłam różowo-liliową nić, to Zmierzch płynnie przeszedł w Świt, lekceważąc takie rzeczy jak północ. Parę świtów w życiu widziałam, letnie są niezapomniane i właśnie różowe - takie prawdziwe świty, nie te, które się ogląda półprzytomnymi oczami, bo budzik zadzwonił o czwartej, a te, które się świadomie podziwia niejako "od tyłu", bo w ogóle nie kładło się spać.

czwartek, 10 grudnia 2015

025. Jaskółeczka



Ponieważ w ciągu ostatnich dwóch miesięcy moje druciane i szydełkowe szaleństwa cechowały się znacznym stopniem skomplikowania, potrzebowałam miłej, spokojnej odskoczni, przy której nie trzeba myśleć ani nawet na nią patrzeć, bo robi się sama. Złapałam estońskie Niebo, zwinęłam w ogromny kłąb i zaczęłam chustę. Taką normalną, bez żadnych fajerwerków, prawe i lewe na zmianę, z dodawaniem oczek na nitce poprzedniego rzędu. Coś jak w Festivalu, tylko bez dodatkowych pasów z innej włóczki, bo i po co, Niebo samo w sobie jest ładne, choć w fazie planowania miałam pomysł, by uzupełnić niebieskości czernią, żeby nazwa miała sens. Przypomniałam sobie jednak, że kanoniczna Jaskółeczka, którą się inspirowałam, była nie czarna, a biała*. Żeby zatem dopełnić skojarzenie, dorzuciłam śnieżnobiały  falbaniasty "ogon" :)

wtorek, 8 grudnia 2015

024. Świrnięta Begonia


Czyli Begonia Swirl według wzoru Carfield Ma. Piękna, wymagająca i złośliwa, prawdziwa femme fatale. 

Męczyłam się z nią ponad miesiąc, a pewnie nie skończyłabym do dziś, gdyby nie fakt, że, po pierwsze, jest to prezent podchoinkowy i po prostu musiał być ukończony w porę, a po drugie - Begonia zaanektowała mi żyłkę, która była potrzebna do drugiego projektu. Mam za mało żyłek, właściwie tylko trzy wymienne i kilka par drutów połączonych z żyłką na stałe. Ciągle sobie przypominam, że powinnam rozszerzyć asortyment, a najlepiej kupić wreszcie łączniki do żyłek - i ciągle o tym zapominam.

piątek, 9 października 2015

017. A miało być romantycznie...






No miało być. Jakaś Jesienna Tęcza, Jesienna Radość, Tęczowy Październik, takie tam. Figę. Jest krótko, celnie i na temat.

Homopropaganda.

I nie, to nie mój wymysł, bo ja z tęczą skojarzenia mam niewinne :) Orszula sobie wymyśliła, Orszula ma i Orszula będzie homopropagować Bydgoszcz, czy Bydgoszczy się to podoba, czy nie :)
Filozoficznie stwierdziłam, że nazwy przychodzą same, skoro szal chce być Homopropagandą, to nie będę się z nim kłócić.

Sprawczynią zamieszania jest oczywiście Aade Long Rainbow w połączeniu ze wzorem Kierana Foleya. Muszę przyznać, że nie bardzo rozumiałam wszechobecne zachwyty nad tym akurat farbowaniem, bo ani w preclu, ani w kłębku nie wygląda toto jakoś wyjątkowo - no, kolorowe, no, dużo tych kolorów, ale tworzą one raczej oczopląśny misz-masz niż coś, na widok czego wpada się w amok, a ręce zaczynają drżeć z nieopanowanego pragnienia wrzucenia tej włóczki na druty już-teraz-zaraz-natychmiast.