Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 września 2018

050. Charytatywnie



Nie samą Orkiestrą Charytatywni Allegro się zajmuje - aukcji tam jest sporo, więc dlaczego by nie wspomóc jednej z nich ;) 
Za namową Intensywnie Kreatywnej postanowiłam wspomóc Fundację Hospicjum Proroka Eliasza, której celem jest wybudowanie stacjonarnego hospicjum, pozwalającego zapewnić stała, całodobową opiekę i leczenie dla osób nieuleczalnie chorych na terenach wiejskich Podlasia. W tej chwili Fundacja działa na zasadzie dojazdu do domów osób, potrzebujących opieki, a takie działanie, co logiczne, jest niewystarczające i utrudnione - bez specjalistycznego sprzętu, bez nieustannej opieki fachowców... Dla Fundacji liczy się każda cegiełka.

Na aukcję wystawiłam Niebiańskie Pióra - chustę według wzoru Dreambird, którą już kiedyś robiłam, a teraz wykonałam wersję w barwach czarno-błękitnych. Jak świt po ciemnej nocy.



Chusta jest wykonana z bardzo dobrej jakości akrylu - to ułatwia dbanie o nią, bo nie wymaga wielkiego zachodu: można prać w pralce na programie dla tkanin delikatnych, a suszyć rozłożoną lub położoną na suszarce - chusta się w żaden sposób nie odkształci. Do tego akryl jest cieplutki i mięciutki, żadnego podgryzania, jak przy wełnie. 



Oprócz mojej chusty można licytować także inne druciane rękodzieła. 
Jeśli nie możecie licytować, możecie udostępnić post :) Niech jak najwięcej osób się dowie!



niedziela, 7 stycznia 2018

049. Orkiestra gra!



Po raz drugi postanowiłam wziąć trochę aktywniejszy udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Dzisiaj wystawiam trzy rzeczy.

Pierwsza to trójkątna chusta (zresztą, wszystkie trzy to chusty ;) ) zrobiona z Aade Long Aqua z dodatkiem Drops Baby Alpaca Silk. Jak się nie ma pomysłu na estonkę, to się robi paski – to chyba powinien być jeden z moich robótkowych motywów przewodnich :) Paski się sprawdzają zawsze – w sumie mogłabym po prostu robić samą tylko Aade Long, pasma farbowania paskowałyby się same, ale jakoś tak... No, ja lubię kontrasty. Lubię dodatek koloru, ożywiający i podkreślający barwy tła. Stąd decyzja na jasny żółty (określany w sklepie internetowym, nie wiedzieć czemu, mianem pszenicznego) i wąskie paski ściegu francuskiego.
Technicznie jest to ok. 120 g estonki i 50 g Baby Alpaca Silk przerobionych na drutach nr 4.5.
Link: http://charytatywni.allegro.pl/chusta-welniana-recznie-robiona-i5847994





Druga chusta dla odmiany jest półokrągła, bo znienacka doszłam do wniosku, że takimi łatwiej owinąć szyję. Ponieważ nadal byłam w stanie „paskowym”, wybrałam wzór Hanny Maciejewskiej „Olilia”, oparty na pojedynczych żeberkach ściegu francuskiego i rzędach skróconych. Użyłam Flory Dropsa, bo akurat mi się pałętała po szufladach z zapasami, a czerń i czerwień to jedno z moich ulubionych połączeń kolorystycznych – i uważam, że pasuje absolutnie do wszystkiego.
100 g czarnej i 50 g czerwonej Flory przerobiłam na drutach 3.75. Moja Olilia ma 200 cm długości i 47 cm szerokości.
Link: http://charytatywni.allegro.pl/chusta-z-alpaki-recznie-robiona-i5848075

To naprawdę jest krwista czerwień, ale próba złapania tego koloru aparatem to orka na ugorze :)




Nie mogłam sobie oczywiście odpuścić okazji do koralikowania ;) Uwielbiam koraliki (i będę to powtarzać do znudzenia), a już w ażurowych chustach to w ogóle czysta przyjemność. Tym razem padło na „Midnight summer” Olgi Bochkarevej, a że akurat wtedy potrzebowałam jakiegoś mocnego koloru, to wybrałam wściekłą zieleń Haapsalu. Koraliki są delikatnie różowe/brzoskwiniowe/łososiowe, sama nie wiem, co to właściwie za kolor, ale musiały być delikatne, choć początkowo miałam ochotę walnąć wściekłą czerwień. Opamiętałam się, bo co za dużo, to niezdrowo ;) A ponieważ Haapsalu to cienizna, że o mamo, chusta wyszła iście piórkowa: delikatna mgiełka, zwiewna, lekka, ale – ciepła, wszak to wełna.

Poszło na nią 35 g włóczki, robiłam na drutach 2.75, do tego 625 koralików Toho 8/0. I tu uwaga – oryginalny wzór zakłada grubszą włóczkę i grubsze druty, co automatycznie zwiększy samą chustę. U mnie jest to 45 cm wysokości i ok. 130 cm szerokości. 
Link: http://charytatywni.allegro.pl/chusta-z-koralikami-i5858035





Licytujcie, udostępniajcie, grajcie z Orkiestrą!

Link do aukcji WOŚP:
Logo Orkiestry pochodzi ze strony www.intensywniekreatywna.pl 


poniedziałek, 9 stycznia 2017

045. Dla Orkiestry





Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy wspieram... chyba od zawsze. Zdarzało mi się kwestować jako wolontariuszka, obowiązkowo co roku wrzucałam coś do puszki, potem - kiedy już mogłam sobie pozwolić - dokonywałam przelewów, a w tym roku postanowiłam wesprzeć jakoś tak bardziej namacalnie i - zachęcona zeszłorocznym przykładem - wystawiłam na aukcję świeżo ukończoną ażurową chustę. Informowałam o tym na Facebooku (i wszędzie, gdzie się dało), to teraz coś więcej o przedmiocie aukcji :)

Są takie wzory, które w upojeniu mogę trzaskać raz za razem, bo zachwyca mnie w nich każde oczko. Należy do nich Aeolian autorstwa Elizabeth Freeman. Wzór w oryginale tak bogaty, tak bizantyjski, że można by dostać oczopląsu - gdyby nie jednoczesna zadziwiająca harmonia. Ażury, koraliki, nupki - wszystko uporządkowane w płynnych, naturalnych liniach i kształtach. Przy tym wzór jest łatwy do modyfikacji, zarówno w kwestii wielkości, jak i wspomnianej bizantyjskości: wystarczy zredukować lub w ogóle zrezygnować z koralików i/albo nupków - i mamy czyste linie wzoru, gdzie wzrok nie "ucieka", zawieszając się na ozdobach.

czwartek, 5 stycznia 2017

043. Ogień na śniegu





Taaak... Jak widać, wspomniana w poprzednim poście siła wyższa doznała przypływu dzikiej aktywności, zaprzęgła do pomocy siłę niższą i skutecznie odciągnęła mnie od dziergania i blogowania. Znaczy, od dziergania to tak może nie do końca, tyle że najpierw miałam przestój, w czasie którego patrzyłam na druty z obrzydzeniem, a potem zapadłam na przypadłość, objawiającą się zaczynaniem mnóstwa robótek i niekończeniem żadnej z nich. Doszło do tego, że zabrakło mi żyłek i drutów, bo wszystko było zajęte rozgrzebanymi udziergami!
No, ale już powoli wracam do formy. Na początek: prościzna, moja ulubiona, bo i chusta, i same prawe, i nowe włóczki wypróbowane.
Ogień na śniegu.

sobota, 30 lipca 2016

042. Popiół i żar



Tak właściwie miał tu być wpis o czymś innym, ale jeszcze tego "czegoś innego" nie skończyłam, bo pojawiło się zapotrzebowanie na nią. Na chustę Dreambird. W kolorach dowolnych, wybranych przez mnie. Ważny był kształt.

A kształt jest zachwycający. Na bazie jedynie oczek prawych i z wykorzystaniem rzędów skróconych powstaje coś, co zaiste ma prawo nosić nazwę "Ptaka marzeń". W moim wydaniu - nawet Żar-ptaka :)

wtorek, 21 czerwca 2016

041. Mimozami jesień się zaczyna...




...a nie, nie ta bajka.
Za wcześnie myśleć o jesieni, szczególnie w przeddzień lata ;) ale kiedy zobaczyłam Jesienny Bukiet Olgi Bochkarevej, nie mogłam się oprzeć - tym bardziej, że miałam idealną włóczkę do tego wzoru. Czyli moją ukochaną estońską Aade Long, cienką, w kolorach brązów, żółci i czerwieni. Do tego ze cztery rodzaje pasujących koralików i ze dwadzieścia niepasujących :) No aż się prosi, żeby udziergać. Efekt? Efekt można podziwiać poniżej, a zaprezentuje go moja nowa pomocnica, Greta:

piątek, 18 marca 2016

036. Osiołkowi w żłobie dano...



...czyli co się dzieje, kiedy poddaję się pragnieniu zrobienia wszystkiego naraz, i to już-teraz-natentychmiast!

A dzieje się to, że robótki mnożą się jak zwariowane, ani chybi przez pączkowanie: rano były zaczęte dwie, wieczorem trzy i nabrane oczka na czwartą, następnego dnia skończyłam jedną i wydrukowałam wzory na dwie następne... Sprawdziłam kurs dolara i wreszcie kupiłam na Ravelry dwa wzory, na które już dawno się czaiłam, a przy okazji niejako jeszcze trzy, które mi wpadły w oko i właściwie czemu by ich nie zrobić. Przy czym żeby to jeszcze było jakoś zorganizowane tematycznie, kolorystycznie, włóczkowo... A gdzie tam. Jak szaleć, to szaleć.

poniedziałek, 22 lutego 2016

034. Dylemat mam




Jestem chora. Paskudnie. Do tego stopnia, że nadaję się jedynie do leżenia i czytania, o czymkolwiek wymagającym koordynacji ruchowej nawet nie ma co mówić - o czym boleśnie się przekonałam, próbując wykończyć czarno-czerwonego Motleya: sześć rzędów do sprucia, bo oczka są koszmarnie nierówne i coś naplątałam na brzegu, przez co jedno oczko wyszło wielkie jak u wieloryba. No ale czego chcieć, jak się ręce trzęsą i co chwilę się kicha..?
Ze złości na samą siebie postanowiłam wreszcie dobrać koraliki do planowanej chusty, do czego zbierałam się już od jakiegoś czasu, tylko nie chciało mi się tego całego naboju wyciągać. Naboju - czyli samej włóczki i kilkudziesięciu torebek z koralikami. 
Włóczka to surowy jedwab, koraliki klasycznie - Toho, nawlokłam drugie na pierwszą i zadumałam się głęboko. Wcześniej drogą mozolnych wykluczeń, kalkulacji i rozważań wybrałam 10 kolorów, które pasowały mi estetycznie do bladozielonej nitki. No i z tych dziesięciu ani rusz nie mogę wybrać jednego. Waham się między ciemnym fioletem, brązem i szafirem - zielenie i turkusy po namyśle odrzuciłam, bo chcę ostrego kontrastu. 



Wzór to prawdopodobnie będzie Aeolian, z tym że koraliki będą tylko w borderze (bo po pierwsze, raz już robiłam Aeolian z całymi fajerwerkami, a po drugie - nie mam na stanie 850 koralików w jednym kolorze, a tyle wymaga cała chusta). Możliwe jednak, że znajdę coś innego, w co da się wrobić mnóstwo koralików i co mnie usatysfakcjonuje estetyką i poziomem skomplikowania. Szukam.

Chyba jednak będzie ciemny fiolet...

poniedziałek, 8 lutego 2016

032. Asymetria niedoskonała



Po skończeniu Jaskółeczki została mi jeszcze dobra połowa motka estońskiego Nieba. A że mama moja jedyna wyraziła chęć posiadania szyjogrzeja w tychże barwach (bo jej będzie pasował do zimowego płaszczyka), to pogrzebałam w stosie wydrukowanych wzorów, kierując się jedynie kryterium "czy mi włóczki wystarczy" i olewając dokumentnie wszelkie inne parametry, i znalazłam. Na Ravelry nosi toto nazwę "Od świtu do zmierzchu", ale ja już tę nazwę wykorzystałam, stąd u mnie figuruje po prostu jako Asymetryczne Niebo. Wzór o tyle ciekawy, że robi się nie od góry ani nie od dołu, tylko od jednego wąskiego końca (po prawej) do drugiego, stopniowo poszerzając, a następnie zwężając sekcję ściegu dżersejowego.

niedziela, 13 grudnia 2015

026. Od zmierzchu do świtu



...czyli Marjamets shawl w kolorach jutrzenki :)

No... początkowo to to były kolory wieczoru, granat tam, fiolet. I nawet mimo świadomości, że dołożę na koniec róż, nazwa Zmierzchu trzymała się mocno. Ale jak już doczepiłam różowo-liliową nić, to Zmierzch płynnie przeszedł w Świt, lekceważąc takie rzeczy jak północ. Parę świtów w życiu widziałam, letnie są niezapomniane i właśnie różowe - takie prawdziwe świty, nie te, które się ogląda półprzytomnymi oczami, bo budzik zadzwonił o czwartej, a te, które się świadomie podziwia niejako "od tyłu", bo w ogóle nie kładło się spać.

wtorek, 8 grudnia 2015

024. Świrnięta Begonia


Czyli Begonia Swirl według wzoru Carfield Ma. Piękna, wymagająca i złośliwa, prawdziwa femme fatale. 

Męczyłam się z nią ponad miesiąc, a pewnie nie skończyłabym do dziś, gdyby nie fakt, że, po pierwsze, jest to prezent podchoinkowy i po prostu musiał być ukończony w porę, a po drugie - Begonia zaanektowała mi żyłkę, która była potrzebna do drugiego projektu. Mam za mało żyłek, właściwie tylko trzy wymienne i kilka par drutów połączonych z żyłką na stałe. Ciągle sobie przypominam, że powinnam rozszerzyć asortyment, a najlepiej kupić wreszcie łączniki do żyłek - i ciągle o tym zapominam.

piątek, 30 października 2015

022. Zielono mi





Zielono mi było od chwili, kiedy zobaczyłam tę wersję kolorystyczną Haapsalu - głęboka, ciemna, butelkowa zieleń, której niestety mój aparat nie jest w stanie oddać w pełni - wychodzi albo szarość, albo, no owszem, zieleń, tylko jakaś nie taka.

poniedziałek, 14 września 2015

013. Granatowy barter



Coś, co od dawna chciałam zrobić, bo i proste, i efektowne, ale zawsze znajdowało się coś innego, co trzeba było zrobić już-teraz-zaraz i Revontuli była odkładana „do lepszych czasów”. I pewnie by tak leżała i leżała, a lepsze dla niej czasy nie nadchodziły, gdyby nie zapragnęła jej mieć Kobalamina ze Sztuki węzłów*. Ten konkretny wzór, w trzech odcieniach niebieskiego, z miłej niegryzącej włóczki. Radośnie podrzuciłam pomysł wykorzystania BabyAlpaca Silk, Kobaś zdała się na mnie - i oto jest.

Revontuli. Zorza północna.


Moja pierwsza półkolista chusta. Lekko zmodyfikowałam wzór, dokładając jedną sekwencję oczek pomiędzy liniami tworzonymi z „narzut, dwa razem na prawo”, żeby wyszło równo po trzy takie sekwencje na kolor.

BabyAlpaca Silk to grubsza siostra :) mojego ukochanego Lace'a – ma dokładnie taki sam skład, tylko w 100 gramach są 334 metry, a nie 800. No i właśnie ten skład zrobił mi niespodziankę.

środa, 19 sierpnia 2015

009. Norweska jesień


 

Zbliża się, zbliża. Liście jeszcze zielone, winogrona jeszcze niedojrzałe, orzechy jeszcze nie spadają – ale w powietrzu już ją czuć. Jesień. Niespecjalnie moja ulubiona pora roku, ale, co by nie mówić – kolorystycznie zachwyca.

Jesień i estońska Pomarańcza – połączenie doskonałe. Bo ciepłe. Bo radosne. Bo energetyczne. A jeśli jeszcze i kształt wpisuje się w symbolikę tej pory roku... No więc popełniłam klonowy liść w wersji jesiennej, który poleci do Norwegii :)

sobota, 1 sierpnia 2015

006. Festivalowa radość


W poprzednim wpisie wrzuciłam zajawkę mojej aktualnej odskoczni od robienia koca dla E. Donoszę z radością, że takoż odskocznia, jak i koc, są już skończone. Koc czeka jeszcze na upranie – bo ja czekam na pogodę, żeby mi szybko wysechł na pieprz, a nie smętnie zwisał ze sznurka przez parę dni. Odskocznia natomiast została już uprana, wysuszona i obfocona :)

środa, 8 lipca 2015

001. Wybitnie mało wakacyjnie


Od samego początku, kiedy tylko Intensywnie Kreatywna zapowiedziała wspólne dzierganie chusty First Snow, wiedziałam, że chcę tę chustę w kolorze biało-czerwonym. Od razu też pojawiła się indywidualna nazwa: Krew na śniegu. Ale że u mnie od momentu podjęcia decyzji i zakupu włóczki do tejże włóczki wykorzystania mija zawsze sporo czasu – to dopiero w maju tego roku udało mi się skończyć swoją własną, osobistą First Snow.