Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwony. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2017

048. Level: skarpetki


Im więcej dziergam, tym bardziej sobie uświadamiam, ile jeszcze mi zostało do nauczenia się, wypróbowania, sprawdzenia. Każda taka nowość to jak ukończenie kolejnego poziomu w grze :) Były nietypowe kształty chust, był sweter, był dwustronny żakard, a teraz są - skarpetki.

I od razu powiem, że to moja wielka miłość. Zakochałam się w robieniu skarpetek, choć zdawałoby się, że nie ma w tym nic romantycznego :) Póki co robię takie  najprostsze, bez żadnych wzorów, ale że jakiegoś urozmaicenia jednak potrzebuję, to korzystam z włóczek melanżowych. Te tutaj skarpetki to efekt wygrzebania z czeluści szuflady motka Fabel Print w kolorze co najmniej wściekłym (Guacamole się toto nazywa). Gapiłam się na niego, usiłując sobie przypomnieć, skąd to się tu wzięło i po cóż, na litość Światłości, był mi potrzebny JEDEN motek włóczki, na dodatek mały, bo 50-gramowy. Nie przypomniałam sobie, pewnie przy okazji jakichś zakupów dorzuciłam z nadzieją, że coś wykombinuję.

środa, 19 sierpnia 2015

009. Norweska jesień


 

Zbliża się, zbliża. Liście jeszcze zielone, winogrona jeszcze niedojrzałe, orzechy jeszcze nie spadają – ale w powietrzu już ją czuć. Jesień. Niespecjalnie moja ulubiona pora roku, ale, co by nie mówić – kolorystycznie zachwyca.

Jesień i estońska Pomarańcza – połączenie doskonałe. Bo ciepłe. Bo radosne. Bo energetyczne. A jeśli jeszcze i kształt wpisuje się w symbolikę tej pory roku... No więc popełniłam klonowy liść w wersji jesiennej, który poleci do Norwegii :)

czwartek, 9 lipca 2015

002. Letni Len – pod znakiem zapytania


Podjęłam w końcu desperacką decyzję i postanowiłam wziąć się za coś poważniejszego i o większym stopniu skomplikowania niż chusty. Czyli za odzież. Padło na letnią bluzkę, koniecznie z lnu, bo w czasie upałów nie znoszę sztuczności, a bawełna jest za bardzo kapryśna dla początkującej dziewiarki. 
No fajnie. Len, znaczy. To sobie zrobiłam próbkę, wyprałam jak producent przykazał, upięłam ładnie... I potrwałam sobie nad nią w zamyśleniu. Bo to, co widziałam, nijak miało się do tego, co spodziewałam się zobaczyć. O, proszę:

środa, 8 lipca 2015

001. Wybitnie mało wakacyjnie


Od samego początku, kiedy tylko Intensywnie Kreatywna zapowiedziała wspólne dzierganie chusty First Snow, wiedziałam, że chcę tę chustę w kolorze biało-czerwonym. Od razu też pojawiła się indywidualna nazwa: Krew na śniegu. Ale że u mnie od momentu podjęcia decyzji i zakupu włóczki do tejże włóczki wykorzystania mija zawsze sporo czasu – to dopiero w maju tego roku udało mi się skończyć swoją własną, osobistą First Snow.