Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2016

036. Osiołkowi w żłobie dano...



...czyli co się dzieje, kiedy poddaję się pragnieniu zrobienia wszystkiego naraz, i to już-teraz-natentychmiast!

A dzieje się to, że robótki mnożą się jak zwariowane, ani chybi przez pączkowanie: rano były zaczęte dwie, wieczorem trzy i nabrane oczka na czwartą, następnego dnia skończyłam jedną i wydrukowałam wzory na dwie następne... Sprawdziłam kurs dolara i wreszcie kupiłam na Ravelry dwa wzory, na które już dawno się czaiłam, a przy okazji niejako jeszcze trzy, które mi wpadły w oko i właściwie czemu by ich nie zrobić. Przy czym żeby to jeszcze było jakoś zorganizowane tematycznie, kolorystycznie, włóczkowo... A gdzie tam. Jak szaleć, to szaleć.

poniedziałek, 22 lutego 2016

034. Dylemat mam




Jestem chora. Paskudnie. Do tego stopnia, że nadaję się jedynie do leżenia i czytania, o czymkolwiek wymagającym koordynacji ruchowej nawet nie ma co mówić - o czym boleśnie się przekonałam, próbując wykończyć czarno-czerwonego Motleya: sześć rzędów do sprucia, bo oczka są koszmarnie nierówne i coś naplątałam na brzegu, przez co jedno oczko wyszło wielkie jak u wieloryba. No ale czego chcieć, jak się ręce trzęsą i co chwilę się kicha..?
Ze złości na samą siebie postanowiłam wreszcie dobrać koraliki do planowanej chusty, do czego zbierałam się już od jakiegoś czasu, tylko nie chciało mi się tego całego naboju wyciągać. Naboju - czyli samej włóczki i kilkudziesięciu torebek z koralikami. 
Włóczka to surowy jedwab, koraliki klasycznie - Toho, nawlokłam drugie na pierwszą i zadumałam się głęboko. Wcześniej drogą mozolnych wykluczeń, kalkulacji i rozważań wybrałam 10 kolorów, które pasowały mi estetycznie do bladozielonej nitki. No i z tych dziesięciu ani rusz nie mogę wybrać jednego. Waham się między ciemnym fioletem, brązem i szafirem - zielenie i turkusy po namyśle odrzuciłam, bo chcę ostrego kontrastu. 



Wzór to prawdopodobnie będzie Aeolian, z tym że koraliki będą tylko w borderze (bo po pierwsze, raz już robiłam Aeolian z całymi fajerwerkami, a po drugie - nie mam na stanie 850 koralików w jednym kolorze, a tyle wymaga cała chusta). Możliwe jednak, że znajdę coś innego, w co da się wrobić mnóstwo koralików i co mnie usatysfakcjonuje estetyką i poziomem skomplikowania. Szukam.

Chyba jednak będzie ciemny fiolet...

środa, 30 grudnia 2015

029. Plany, plany...




To, co widzicie powyżej, jest efektem nie nagłego ataku na fabrykę włóczek, a konieczności dokonania inwentaryzacji posiadanych zasobów. Która to konieczność zaatakowała mnie z siłą huraganu, bo zasiadłam do układania planów robótkowych na nowy rok. I jednym z tych planów było ograniczenie włóczkowych zakupów, bo motki powoli przestają mi się mieścić w szafie... Trzeba więc było skonfrontować stan posiadania z planami projektów tak, żeby wszystko się zgodziło jak w szwajcarskim zegarku :)

No. Zatem jak już wiem, co mam, co dokupić MUSZĘ (a nie: CHCĘ), to plany wyglądają tak...

piątek, 23 października 2015

020. Dużo kolorowego dobra



Dawno włóczek nie kupowałam :) A przynajmniej nie w ilościach hurtowych na zasadzie "co się nawinie pod rękę". No to właśnie to niedopatrzenie nadrobiłam :)

Przytargałam dzisiaj z poczty paczkę, otworzyłam i napatrzeć się nie mogę. Sprecyzowane plany mam w zasadzie tylko co do czerwonego YarnArta - Mama przebąkuje coś na temat świątecznego bieżnika na stół, a że wpadł mi w oko stosunkowo prosty i niespecjalnie czasochłonny wzór, to dlaczego by nie zrobić. Jakoś go wcisnę, plan robótkowy jest napięty, ale spanie właściwie jest przereklamowane.

Mniej sprecyzowane plany mam co do dropsowego turkusu. Szal, ażurowy oczywiście, z dodatkiem złotych koralików, bo dawno nie koralikowałam, a bardzo to lubię. Tylko jeszcze wzór wybrać. Reszta będzie leżała i czekała na pomysł, czas i chęć :)

Zdjęcia niespecjalne, bo pogoda za oknem parszywa - pada i pada. I nie mogę pokazać tego wszystkiego, co udziergałam i co czeka na zmiłowanie i słońce :( To powyżej robiłam bez flesza, więc rozmazane, za to dość dobrze oddaje kolory. A poniżej zdjęcie z fleszem, ciemne jak nie wiem co, za to widać, które włóczki mają połysk :)




A w ogóle to do końca roku Drops ma promocję na włóczki z alpacą :) Zapcham sobie włóczkowy schowek zapasami na cały przyszły rok, bo na pewno zamówię jeszcze parę(naście) motków. Lima mi się marzy. I Andes. I Melody... I nawet nie po to, żeby coś z nich mieć, tylko żeby tak po prostu udziergać.


sobota, 3 października 2015

016. Inspiracje. Poncho




Nie bardzo mam na razie co pokazać, bo wszystkie trzy aktualnie rozgrzebane robótki są w różnym stopniu zaawansowania: jedna się kończy, druga jest w połowie (i to tej łatwiejszej, ale też mniej efektownej połowie), w trzeciej przerobiłam zaledwie trzy rzędy... A przy tym wszystkie trzy są na tyle łatwe i na tyle mam je opanowane, że przy dzierganiu zajęte mam ręce, a umysł wolny (mechaniczne liczenie do piętnastu się nie liczy). No to myślę. I wymyśliłam.

Zaplanowałam sobie cykl wpisów, zatytułowany "Inspiracje". Czyli zawierający to wszystko, co mnie szarpnie w poczucie estetyki, a będzie się nadawało do zrobienia - tak w całości, jak i pod względem wykorzystania konkretnego elementu ozdobnego czy rozwiązania technicznego. Nie obiecuję regularności, ale obiecuję, że cykl nie skończy się na trzech wpisach :)

Poncho. Mam ich jakieś dwanaście sztuk (licząc z tymi posiadanymi przez Mamę, bo poncho to jedyna sztuka ubrania, którą można się wymieniać bez względu na rozmiary :) ), w tym jedno zrobione przez siebie, ale nie jest to moje ostatnie słowo w tym temacie, o nie..! Poncho mogę nosić wiosną, latem i jesienią, zimą na upartego też, jeśli jest wyjątkowo mroźna.

Jakoś tak podświadomie przy kupowaniu poncho wybieram zawsze spokojne kolory, które mogą się łączyć pod względem kolorystycznym dosłownie ze wszystkim: beże, brązy, szarości, ecru, biel, czerń... Jest to praktyczne, nie powiem, ale znienacka dotarło do mnie, że już więcej takich nie chcę. Chcę coś w zdecydowanych kolorach, coś, co zrobi całą stylizację, a nie jedynie będzie jej uzupełnieniem. Mam czerwone, tak, ale to za mało! Brakuje mi niebieskiego, zielonego, fioletowego...

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

011. Między brakiem a nadmiarem


Brakiem czasu i rąk z jednej strony, a nadmiarem pomysłów i chęci z drugiej :)

Jestem strasznie podatna na sugestie, jeśli chodzi o druciane robótki. Wystarczy, że zobaczę coś, co co zachwyci mnie bez granic, a już mam chęć rzucić w kąt wszystko, co aktualnie dziergam i wziąć się za nowe cudo. I bardzo często tak właśnie robię. Priorytety zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Zmęczyło mnie to wreszcie i postanowiłam sobie uporządkować plany do końca roku. Nie żeby były one odtąd twarde i niewzruszone, jakiś tam margines wolności sobie zostawię, ale jednak niech ja mam na piśmie, i to publicznym :) co i w jakiej kolejności robić.

Po pierwsze – projekty, robione na zamówienie, mają pierwszeństwo. Absolutne, i to nie podlega dyskusji. W obliczu apokalipsy najpierw kończę zamówienia, a dopiero potem uciekam przed zombi :)