Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzory. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 grudnia 2015

029. Plany, plany...




To, co widzicie powyżej, jest efektem nie nagłego ataku na fabrykę włóczek, a konieczności dokonania inwentaryzacji posiadanych zasobów. Która to konieczność zaatakowała mnie z siłą huraganu, bo zasiadłam do układania planów robótkowych na nowy rok. I jednym z tych planów było ograniczenie włóczkowych zakupów, bo motki powoli przestają mi się mieścić w szafie... Trzeba więc było skonfrontować stan posiadania z planami projektów tak, żeby wszystko się zgodziło jak w szwajcarskim zegarku :)

No. Zatem jak już wiem, co mam, co dokupić MUSZĘ (a nie: CHCĘ), to plany wyglądają tak...

sobota, 3 października 2015

016. Inspiracje. Poncho




Nie bardzo mam na razie co pokazać, bo wszystkie trzy aktualnie rozgrzebane robótki są w różnym stopniu zaawansowania: jedna się kończy, druga jest w połowie (i to tej łatwiejszej, ale też mniej efektownej połowie), w trzeciej przerobiłam zaledwie trzy rzędy... A przy tym wszystkie trzy są na tyle łatwe i na tyle mam je opanowane, że przy dzierganiu zajęte mam ręce, a umysł wolny (mechaniczne liczenie do piętnastu się nie liczy). No to myślę. I wymyśliłam.

Zaplanowałam sobie cykl wpisów, zatytułowany "Inspiracje". Czyli zawierający to wszystko, co mnie szarpnie w poczucie estetyki, a będzie się nadawało do zrobienia - tak w całości, jak i pod względem wykorzystania konkretnego elementu ozdobnego czy rozwiązania technicznego. Nie obiecuję regularności, ale obiecuję, że cykl nie skończy się na trzech wpisach :)

Poncho. Mam ich jakieś dwanaście sztuk (licząc z tymi posiadanymi przez Mamę, bo poncho to jedyna sztuka ubrania, którą można się wymieniać bez względu na rozmiary :) ), w tym jedno zrobione przez siebie, ale nie jest to moje ostatnie słowo w tym temacie, o nie..! Poncho mogę nosić wiosną, latem i jesienią, zimą na upartego też, jeśli jest wyjątkowo mroźna.

Jakoś tak podświadomie przy kupowaniu poncho wybieram zawsze spokojne kolory, które mogą się łączyć pod względem kolorystycznym dosłownie ze wszystkim: beże, brązy, szarości, ecru, biel, czerń... Jest to praktyczne, nie powiem, ale znienacka dotarło do mnie, że już więcej takich nie chcę. Chcę coś w zdecydowanych kolorach, coś, co zrobi całą stylizację, a nie jedynie będzie jej uzupełnieniem. Mam czerwone, tak, ale to za mało! Brakuje mi niebieskiego, zielonego, fioletowego...

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

011. Między brakiem a nadmiarem


Brakiem czasu i rąk z jednej strony, a nadmiarem pomysłów i chęci z drugiej :)

Jestem strasznie podatna na sugestie, jeśli chodzi o druciane robótki. Wystarczy, że zobaczę coś, co co zachwyci mnie bez granic, a już mam chęć rzucić w kąt wszystko, co aktualnie dziergam i wziąć się za nowe cudo. I bardzo często tak właśnie robię. Priorytety zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Zmęczyło mnie to wreszcie i postanowiłam sobie uporządkować plany do końca roku. Nie żeby były one odtąd twarde i niewzruszone, jakiś tam margines wolności sobie zostawię, ale jednak niech ja mam na piśmie, i to publicznym :) co i w jakiej kolejności robić.

Po pierwsze – projekty, robione na zamówienie, mają pierwszeństwo. Absolutne, i to nie podlega dyskusji. W obliczu apokalipsy najpierw kończę zamówienia, a dopiero potem uciekam przed zombi :)

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

008. Wzorów moc


Ponieważ chwilowo nie mam nic nowego, co mogłabym pokazać (bo jedno się suszy, a drugie robi), porozważam sobie trochę o mojej aktualnie ulubionej włóczce, czyli Estońskiej Artystycznej – Aade Long.
Niespecjalnie lubię czystą wełnę, bo gryzie, ale dla estonki robię wyjątek – przy takich kolorach zgadzam się zostać nie tylko pogryziona, ale i zjedzona, to farbowanie wynagradza wszystko! Oraz dostarcza niezapomnianych wrażeń przy wyborze wzoru.

No bo tak: generalnie jestem przyzwyczajona, że to wzór „robi” chustę/szal/bluzkę/ (niczego nie skreślać, potrzebne dopisać). Można zrobić coś prościutkiego, i czasem ta prostota jest wręcz pożądana, ale nawet niewielkie pasmo ażuru czy warkocz umieszczony w strategicznym miejscu sprawiają, że wyrób nabiera indywidualności i przyciąga wzrok. A estonka jest pod tym względem wredna wyjątkowo, bo naprawdę trudno znaleźć taki wzór, którego jej kolory nie zabiją. Mało który wzór zyskuje na oczopląśnym farbowaniu, jakim jest na przykład Tęcza czy wykorzystany przeze mnie Festival. Tutaj prostota jest nie tylko pożądana, ale wręcz wymagana. Ale ja nie szukam prostych dróg, o nie...

Poszperałam na Ravelry. Poszperałam w runetach. Przyjrzałam się z uwagą swojemu zasobowi estonek (to ten na górze, przy czym Pomarańcza jest już zaanektowana i robiona, ale mam przed sobą jeszcze pięć kolorów, w tym cztery, jak dotąd, bezpańskie). Podumałam nad tym wszystkim. I coś mi z tego wszystkiego wyszło.